losy kaloryfera i o życzliwości
19:52,czw 19 styczeń 2012
.. Komentowano 0 razy
.. Link
po pierwsze w poniedziałek rano był Pan i odebrał zdolności muzyczne mojemu kaloryferowi.. smutne. Chociaż Pan sympatyczny (pies szczekał na niego tylko 2/3 czasu który spędził u nas w domu co oznacza iż w końcu go zaakceptował). Kaloryfer zaczął za to grzać jak szalony pewnie się mści za odebranie mu możliwości porozumiewania się z nami. Skręciłam go- trudno.A teraz o mentalności ludzi z mniejszych miasteczek. Jako, że ja rodowita krakuska raczej nigdy nie pracowałam poza granicami grodu Kraka i wcześniej nie miałam okazji się z tym spotkać. Ostatnio szefowa zwróciła się do mnie z prośbą o rozdanie kilku ulotek w miasteczku pod Krakowem, w sumie każdy grosz się liczy więc się z chęcią zgodziłam. Stanęłam pod takim marketem dość popularnej sieci i zaczęłam rozdawać te ulotki. Przyzwyczajona z doświadczeń kiedy to ulotki były moim głównym źródłem dochodu w czasach różnorakich szkół, że za pewne za chwilę albo ktoś mnie przegoni albo ofuczy i już budowałam w sobie mur od którego spodziewane obelgi miały się odbijać. Jak się okazało nic bardziej mylnego i po godzinie kontaktu z samymi uprzejmymi i życzliwymi klientami marketu, którzy (o dziwo!) nie spieszyli się nigdzie a nawet jeśli to mnie za to przepraszali (!), podjęłam odważną decyzję o powkładaniu tychże ulotek za wycieraczki stojących na parkingu aut, wyczekałam chwili kiedy na parkingu będzie jak najmniej osób a jak najwięcej aut.. i szybciutko zaczęłam prawie biegać od auta do auta, kiedy w jednym z nich (oczywiście po włożeniu ulotki)ujrzałam że nie jest puste tylko jakiś Pan tam sobie siedzi pomyślałam -no to koniec z miłym popołudniem, zruga mnie jak nic.. a tu niespodzianka Pan odsunął szybę poprosił o ulotkę i wypytał o szczegóły zajęć które reklamowałam.. no SZOK. Tak miło upłynęły mi 4 godzinki, aż żal że mieszkam w tym pięknym ale nie uprzejmym i nie życzliwym mieście.
Ale mi się rozpisało, na dziś koniec. Pozdrawiam ewentualnych czytelników
ps. Mama określa pracowników wszelkich BOKów jako audiotele.. :D
kolejny dzień, a pokój na mnie gwiżdże...
21:43,pon 9 styczeń 2012
.. Komentowano 0 razy
.. Link
Siedzę w pracy, jak prawie codziennie. Jeszcze czuję w mięśniach wspomnienie wczorajszego nie wyspania, stania z puszką. Organizm zmęczony, dziś od rana na nogach. Badania, Avony i nie wiadomo co jeszcze. Zabiegana jestem jak nie wiem co.. A mój pokój na mnie gwiżdże.. Już tłumaczę. Od kilku dni slyszymy z moim lubym cichutkie pogwizdywania w pokoju, na początku trochę to było śmieszne.. później zaczęło być niepokojące.. Pierwszym podejrzanym był mój Tata, mieszkający w pokoju za ścianą.. ale kiedy gwizdanie było słyszalne gdy Taty w domu nie było zaczęło mnie już to zastanawiać... Na parapecie na oknie skąd dobiegał gwizd leży tak duży kielich ozdobny szklany w którym trzymam jakieś pierdoły, Mój Luby wymyślił że może okna nie będące do końca szczelne mają jakąś dziurkę z której wiaterek wskakuje do tegoż kieliszka i stąd to gwizdanie.. Pomysł tak samo genialny jak prawdopodobny, zaczęłam się wsłuchiwać. Dźwięk wydobywał się z okolic parapetu więc usunęłam kielich i spokojnie pojechałam w miasto załatwiać miliony spraw. W między czasie keidy akurat odwiedzałam cioteczkę (o niej opowieść to na zupełnie inny wpis :) ) Mój Luby pisze mi sms iż gwizdanie nie ustało.. Powoli zaczynałam podejrzewać ducha Alfreda od lat mieszkającego w mojej szafie, bądź sąsiadów z mieszkania obok że uczą się gry na flecie dla pierwszoklasisty.. Po jakiejś godzinie takich rozważań Mój Luby obwieścił iż dźwięk ten wydobywał się z za bardzo odkręconego kaloryfera.. Jakież to banalne.. Jeszcze nie zdążyłam odwiedzić domku od tej informacji ale po cichu knuję żeby może z powrotem odkręcić ten nieszczęsny kaloryfer? przynajmniej coś się działo i pobudzało moją wyobraźnie do pracy:) ps. Dziś pierwszy raz w życiu kupiłam program tv, gorzej, przyznałam się do tego starszej Pani w kiosku... popatrzyła na mnie jak na kosmitkę... Czy wszyscy mają telewizory na tym świecie???
22:04,sob 28 maj 2011
.. Komentowano 1 razy
.. Link
Moje usta dziś smakują winem,a Ciebie nie ma, by ich skosztować.
Czekam na dzień, gdy zastanie nas świt,
Gdy wtulę się bezpiecznie w Ciebie-
-pachnącego świeżą kawą
i suszonym na słońcu prześcieradłem..
..tęsknie:-*
nie swoimi słowami..
23:34,wto 21 grudzień 2010
.. Komentowano 0 razy
.. Link
"W kuchni będę parzył kawy dwie Potem...
Będzie pięknie jak we śnie"
dziś jakoś na czarno
22:48,nie 28 listopad 2010
.. Komentowano 0 razy
.. Link
A ja takiego wariata właśnie chce!Chcę sprawdzić piękno spaceru o świcie z ukochanym, tak dobrze znanego mi z książek... Chcę ujrzeć zachód słońca nad jeziorem w ramionach szaleńca.... Chcę kochać się na szczycie góry, gdzie daleko do świata a tak blisko gwiazd...
wróciłam do starego wpisu, idealnie opisuje dzisiejsze myśli..
past? future?
17:43,wto 23 listopad 2010
.. Komentowano 0 razy
.. Link
Wciąż zabiegana, zupełnie nie mam czasu na bloga, dobrze że nie mam stałych "czytaczy" by się po obrażali:) Miotam się między pracą a domem. Trochę pakowania trochę codzienności spotkania z najbliższymi wszystko to zajmuje dużo czasu coraz mniej zostaje go na sen:)Ale cieszy mnie to. Nadal wszystko mnie cieszy. Miałam krótkie załamania ale sobie z nim na swój sposób poradziłam. A dziś od rana wiedziałam że to będzie dobry dzień zbliża się wieczór i naprawdę jest super.. Odczarowałam duszka przeszłości (a właściwie sam się odczarował) zamiast uderzać w przyszłość dziś układam sobie w głowie przeszłość. Nadal z uśmiechem na twarzy, czy to nie niesamowite??
zastanowienie, przystaneczek
01:02,czw 4 listopad 2010
.. Komentowano 2 razy
.. Link
Kolejny raz w życiu zastanawiam się nad sensem istnienia. Natomiast pierwszy raz zastanawiam się w tym pozytywnym sensie. Mam na myśli to że siedzę i myślę jakie to szczęście że jestem kim jestem, że otaczają mnie tacy a nie inni ludzie, że wychowałam się tam gdzie się wychowałam. Jestem cholernie dumna z całego mojego bagażu (się uzbierało troszkę). Zaczęłam traktować każdy dzień jak święto dziękczynienia (wciąż mi się przypomina scena z jakiegoś filmu/serialu kiedy to rodzina siedzi przy stole przed tym ich indykiem w Stanach i dziękują, dziękują sobie nawzajem dziękują życiu okazują wdzięczność), budzę się uśmiechnięta bo WIEM że czeka mnie niesamowity dzień, pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji. Co dzień dzieją się rzeczy (dobre!) które by mi nawet do głowy nie przyszły rozmawiam z niesamowitymi ludźmi przydarzają mi się niesamowite historię i Radość mnie wręcz osacza. Czuję jakbym niosła Dobrą Nowinę, ciekawe czy podobne uczucie mają duchowni po zaprzysiężeniu (tylko takie słowo mi przyszło do głowy.. co oni mają? śluby? czy co..), kiedy to wychodzą pierwszy raz na ołtarz i mają przekazać swoją wiedzę i pismo wiernym zebranym żeby Go słuchać... Halo?! czy ja się właśnie do księdza porównałam?? Pisałam, dziwnie u mnie ostatnio z głową:) A może taki nauczyciel z pasją.. kilku takich w życiu spotkałam, ciekawe jak się czują kiedy przygotowują się do lekcji, układają plan.. czują misyjność swojej pracy? Moje myśli idą swoimi ścieżkami zupełnie nie nadążam ze spisaniem wszystkich ciekawych pomysłów, miliony myśli naraz i wszystkie takie pozytywne:) Nie zaprzeczam, sama bym tego nie dokonała w sobie, ale słuchałam intuicji wiedziałam z kim powinnam się widywać i kiedy, niekiedy mogło się to wydać, patrząc z zewnątrz, nie dorzeczne ale mnie właśnie było to wszystko potrzebne od taksówek po malowanie łazienki wszystko było "akuratne". Idę z moją misją w świat:)
Nie marnujcie dni i uśmiechnijcie się (to działa!!)
:*:*
miłe popołudnie
18:38,śro 3 listopad 2010
.. Komentowano 0 razy
.. Link
To na prawdę miły dzień. Od samego rana:) Kolejny dzień któremu nie mam nic do zarzucenia. Cieszę się każdą sekundą, do bólu radośnie:) A teraz siedzę z pyszną ulubioną herbatką na wygodnym fotelu otulona kołdrą i czytam książkę... lepiej być nie może:)uśmiechnijcie się dziabągi:)
Nowa Era
11:56,nie 24 październik 2010
.. Komentowano 1 razy
.. Link
Zgodnie z tym co napisałam wcześniej wszystko wróciło. Nawet to co nigdy nie ujrzało światła dziennego i mieszkało kawał czasu jako szkic roboczy. Wszystko z datami oryginalnymi i wszystko jak dla mnie już cholernie nieaktualne. Nie chce pisać że jest dobrze, czy że zapomniałam czy coś bo to byłoby kłamstwo. Po prostu obudziłam się dzisiaj z uśmiechem na pyszczku i wiem że chcę tak codziennie i tak będzie. A wpisy pojawiły się żeby łatwiej mi było otworzyć ten nowy rozdział wiadomo -trzeba się najpierw rozliczyć z przeszłością co też uczyniłam tymi paroma słowami w wcześniejszych wpisach. Wiele zrozumiałam trochę musiałam sobie w myślach poukładać i już jest ok. :-) Buźka i uśmiechnijcie się:)
Heroina już rok z nami;]
14:53,nie 20 wrzesień 2009
.. Komentowano 1 razy
.. Link

oto heroina
16:16,nie 19 październik 2008
.. Komentowano 0 razy
.. Link

Duch przeszłości
22:30,pią 15 sierpień 2008
.. Komentowano 0 razy
.. Link
Przysnil mi się dzis pewien duch, duch z przeszłości.. Dawno go nie widzialam ani też o nim nie myślałam dziwny byl ten sen. Jakie to pomysly moga zrodzić sie w mojej głowie.. Nie widzialam Cie od jakiś 5 lat a tu nagle bezczelnie jak gdyby nigdy nic zjawiasz sie w moim snie, taki sam prawdziwy z tym szalenstwem w oczach. zamieszanie kilka słów, odejdźWOODSTOCK dla każdego!!!
19:26,wto 5 sierpień 2008
.. Komentowano 0 razy
.. Link




Taką własnie chce Cie pamiętać
21:02,nie 20 lipiec 2008
.. Komentowano 3 razy
.. Link
Zbyt młoda jestem żeby żegnać przyjaciół, nie w ten sposób. 05.01.2008... a ja dopiero teraz.. 
Zawsze może być lepiej!!
21:42,czw 1 maj 2008
.. Komentowano 0 razy
.. Link
Cudowne uczucie kiedy budzisz się i zasypiasz z uśmiechem na ustach:) kiedy nawet kac jest radosny (!).. Wiele zmian w życiu kolejna przeprowadzka, tym razem tylko z Nim. Szczęście przeplatane obawami. CARPE OMNIAS
....
22:22,pon 3 grudzień 2007
.. Komentowano 0 razy
.. Link
Nawet nie wiem co chce napisać pewnie znowu będę się wyżalać... normaPan wlk S. przypomniał sobie o moim istnieniu jak gdyby nigdy nic naskrobał sms i opowiadał jak było w pracy.. jakby mnie Ci ludzie w jakikolwiek sposób interesowali.. jego sprawa byłam zimna jak lód i zbyłam go szybko.. tylko do niego pewnie nawet taki fakt nie dotarł nigdy nie zwraca uwagi na innych.. zawsze myśli tylko o sobie :/
A M. jutro będzie się u mnie uczył.. chyba się spije z tej okazji...
Z innej beczki możliwe że na chwilę rozwiąże problemy finansowe, chcą mi nareszcie kredyt dać... mam nadzieje że się uda.. pomogło by mi to bardzo bo L4 z tego co wiem w pełni płatne nie jest.. wie ktoś coś na ten temat?
Dziś oglądali mieszkanie, cały dzień sprzątania ręce po łokcie w różnego rodzaju środkach dezynfekujących tylko po to żeby w ciągu 4 minut gość obszedł całe nasze M2 i poszedł w ch... ehh...
Totalnie nie mam co robić a myśleć nie powinnam.. dołujące to strasznie
impenetrable napisałaś żebyś do nich skrobnęła lub zadzwoniła... wlk S. nawet by tego nie zrozumiał, a panna? Panna ma już inny świat nie chcę się w to mieszać nie chcę jej psuć humoru życzę jej jak najlepiej...
Fajnie że ktokolwiek czyta zostawia jakiś znak po sobie przynajmniej mam jakikolwie3k kontakt z rzeczywistością, wirtualną ale zawsze...

taki żal przepełnia moją skromną osobę...
01:10,pon 3 grudzień 2007
.. Komentowano 2 razy
.. Link
Po wielu dniach milczenia... gips dalej mi żyć nie daje, ale to chyba najmniejszy z problemów z jakimi się borykam... nawet on jest nie ważny w tej chwili.. Teraz liczy się to co do mnie dociera jak zwykle za późno.. kiedy to dowiadujemy się że przyjaciele mają nas w dupie... a mają mnie i to głęboko i wiem że słowo "przyjaciel" jest przeze mnie w tej chwili nie poprawnie użyte gdyż na takie miano nie zasługują... niestety... gnije w tym domu w tych czterech ścianach jedyną rozrywką jest zrobienie prania lub czytania... qrde ja tak nidyrydy nie wiadomo czego we wsi. energia mnie roznosi.. nie mogę pisać a tylko tak potrafiłam rozładować emocje, poukładać wszystkie wydarzenia, dogadać się ze sobą blog to nie to samo klawiaturka nie ma duszy...Są chwile kiedy ktoś sobie przypomni że jestem, fajne chwile (ostatnia nocna wyprawa do lasu-normalnie M. jesteś wielki!). Mogę podładować baterie, ale co ja na to poradzę że ja takie cholernie towarzyskie zwierze jestem? Pan Duże S. pokazał mi jaki jest naprawdę dziś chyba przeszedł samego siebie zawsze był egoistą, oportunistą.... zawsze, ale nigdy aż tak, nigdy mnie tak nie olał... było mi tak źle tak samotnie tak bardzo chciałam czegokolwiek ale nie, S. ma swoje plany i nie interesuj go wiele mówiąca odpowiedź "nie istnieje" na pytanie gdzie jesteś... no cóż normalny to on nie jest ale przyjacielem też nie... o Pannie pisać nie będę jeszcze za bardzo boli.. może przesadzam może wyolbrzymiam ale cholera czuje jakbym miała tylko Sylwię która ma tak dużo swoich ogromnych problemów a teraz jeszcze wyjechała.. 2 tygodnie bez niej za to z jej facetem... jeśli go nie zabije to znaczy że użył siekiery w obronie...
Wiem, że teraz każdy ma swoje zajęcia.. prace studia itp ale wiem też że dla chcącego nic trudnego żeby wykrzesać te kilka minut dla mnie... trzeba tylko CHCIEC...
M. thank you and... whatever
D. thank you:)
Sylwuś thank you!! :*
a reszta?
Już wiem na co Was wszystkich stać... bye bye

....
01:21,nie 18 listopad 2007
.. Komentowano 1 razy
.. Link
Znowu czuję coś... gdzieś w środku gdy słuchałam Twego oddechu nic więcej się nie liczyło... Mam złamaną rękę co daje mi dużo czasu, za dużo, na myslenie o sobie i swoim zyciu ciężko mi pisać myślę duzo szybciej niż piszę ale staram się...Dla Ciebie bym obraz tą złamaną ręką namalowała....
Wiem, że nie mogę na nic liczyć.. żyję nadzieją...
Zdarzyło się wam kiedyś siedzieć całą noc mimo zmęczenia siedzieć marznąć pod kocem na podłodze i wpatrywać się w faceta który nie jest waszym i nawet pewnie będzie? słuchasz oddechu, podrywasz się na kaszlnięcie i martwisz się gdy widzisz ze się nie przykrył.,..
Jakaś siła powstrzymała mnie przed podniesieniem się i okryciem go lecz o niczym innym nie myślałam... tak dziwnie się czuję...
patrząc gdy niszczysz swoje zdrowie, życie gdy tracisz nadzieję na lepszy czas. Tak bardzo chciałabym Ci pokazać piękno świata choć sama nie wiele o nim wiem... nie ma chwili by Twój obraz nie błądził gdzieś w moich myślach.. staram się za dużo nie mówić.. pielęgnuję to w sobie...
Jutro odwiedza mnie Ojciec.. wielka sprawa.. po prawie pół roku postanowił to zrobić. Wybrał oczywiście nie odpowiedni moment, ale i tak się cieszę.. Może w końcu zaakceptuje to że już mnie z nimi nie ma... że mam swoje życie inne od ich wegetacji... Staram się brać od życia wszystko co ma do zaoferowania... większość to gorzkie owoce pomyłek lecz zdarzają się piękne chwile takie małe poziomki ukryte pod liśćmi trzeba dobrze szukać by je odnaleźć.. Jeśli się wykręci lub co gorsza przyjdzie pijany to będzie gorsze od jego braku akceptacji faktu dorastania jego "ukochanej" córci...
Znowu o Tobie myślę... z każdym skrętem umierasz, ja to tak widzę... nie jedno w życiu wdziałam wiem do czego to prowadzi... wiem jak może się skończyć...
[Ku pamięci: Serka, Słoneczka, Psychologa, Kefirka, Kiwiego, Młodej, Kamila, Irka, Cygana, Hawkinsa, i wszystkich tych którzy żyją już tylko w mojej pamięci]
Przepraszam za tą wstawkę poprostu czuje się winna.. mnie się udało.. dzięki miłości i walce mojej matki jestem tu a nie tam..
Strasznie chaotyczny ten wpis za to też przepraszam.. zazwyczaj tak piszę w pamiętniku lecz przez rękę nie jestem w stanie nic pisać w zeszycie.....
WARTO
01:36,pią 16 listopad 2007
.. Komentowano 1 razy
.. Link
Siedzę w domu kolejny dzień... wiem że w tej chwili nie wiele mogę...Ale marzę i śnię o tym co będzie za kilka lat... dobrnę do celu... Wyuczę się... wykształcę..
Będę tym kim chcę byc..... BO CHOLERNIE WARTO
Może wariat istnieje tylko jak zwykle trzeba zawalczyć...
"Byle do przodu" ???
07:59,śro 24 październik 2007
.. Komentowano 2 razy
.. Link
Takie przywitanie ustawiłam sobie na telefonie tylko cholerka zawsze gdy je widzę zastanawiam się którędy...?! Żyć ciągle z dnia na dzień nie myśleć o tym co pojutrze... jak długo tak pociągne?Gdzie jakieś cholera życie, czuje jakby mi coś uciekało... Co dzień gdy patrzę w lustro widzę biedną samotną laskę która ma dość i nie wie co z tym zrobić.. Czas płynie a ja się spieszę do pracy.. do domu gdzieś tam śpieszę sie pozornie by zapomnieć że tak naprawdę nie ma sensu ani celu w tym co robię... że ściemniam dla pozorów życia "normalnego".... wpadłam w system i zgłupiałam.. zniknęły cele, moje ambicje toną każdego dnia w morzu dnia codziennego, pracowniczego, imprezowego...
Chciałaby,m znaleźć sobie faceta choć wolałabym zostać znalezioną... nie wspomnę o moich ostatnich problemach z kolegą z pracy (bliscy mi wiedzą o co chodzi)... Widzę co się dzieje dookoła widzę że szukam wśród "złych" chłopców których może chciałabym naprawiać a to przecież nie o to chodzi... mam się zakochać a nie zlitować... :[Widziałam się z kimś... z dawnych "cudownych" lat.. tyle się zmieniło tak dużo narozrabialiśmy i tak dużo przecierpieliśmy od naszego rozstania chyba to nas połączyło teraz na chwilę, ale ja wiem że tak być nie może, nie mogę wracać do przeszłości, muszę się rozwijać zbierać doświadczenie itepe... Wiem że jutro pójdę do pracy będę się usmiechać dobrze bawić śmiać się z dowcipów opowiadać własne jest to takie... sztuczne
Tak rzadko ostatnio bywam sobą wczoraj w knajpie byłam sobą ale byłam z nimi tylko z nimi... Kurde każdy nowy dzień w mojej "dorosłości" mnie dobija i załamuje może wtedy powinnam iść z tym cholernym skierowaniem do cholernego psychiatry i mieć teraz przyjemne tabletki na depresje na sen i nie wiem na co jeszcze.. na życie.. może dałby mi coś na lepsze życie? tylko czy byłby to lek refundowany przez NFZ? nie, reaczej nie... przecież nikt z góry nie chce żeby nam dobrze było dbają tylko o swoje dupy... Były wybory.. poszłam nawet nie do końca wiem czemu .. jednoznacznie kłóci się to z moimi poglądami ale doszłam do wniosku że może to coś zmieni teraz myślę czytając opisy typu: 21 października 2007 roku skończył się w Polsce "kaczyzm" zastanawiam się tak naprawdę czy na pewno gorzej być już nie może... poczekamy zobaczymy... muszę się już położyć azeby nie wypaść jutro z rutyny i pójść do pracy...
Jakiś taki smutny ten mój wpis... dobranoc